Rejs na Phi Phi

 6.11.2016

(Ao Nang – Krabi – Phi Phi Don Island)

Ao Nang

Był to nasz ostatni dzień w Ao Nang. Transfer na prom na Phi Phi mieliśmy o godz. 13:00. W związku z tym postanowiliśmy zaraz po śniadaniu ruszyć na plażę. Przeszliśmy się po szerokiej, ładnej, piaszczystej plaży i doszliśmy do wzgórza oraz schodków idących przez to wzgórze na jego drugą stronę. Przeszliśmy przez mostek i ruszyliśmy w stronę tajemniczych schodków w środku lasu deszczowego. Przejście było ciekawe i składało się z wielu różnej wielkości stworzonych z drewna schodków, wąskich ścieżek.

Po drugiej stronie siedział Pan, który miał księgę, w której należało się wpisać, gdyż jak się okazało była to prywatna plaża jedynego hotelu, który znajdował się w tej zatoce i było to dojście piesze do Ao Nang. Przespacerowaliśmy zatokę i wróciliśmy tą samą drogą.

Po stronie naszej plaży usiedliśmy w barze z widokiem na morze i wypiliśmy shake’i. Ananasowy i kokosowy- polecamy w szczególności.

Transfer

Następnie udaliśmy się do hotelu, aby się spakować i pozostawić nasze bagaże w przechowalni, gdyż doba hotelowa kończyła się o godz. 12:00. Pozostała nam godzina do transferu na prom, którą wykorzystaliśmy na masaż w salonie obok hotelu. Był to pierwszy nasz masaż i zdecydowaliśmy się na masaż głowy/karku/pleców (head, neck, back masage). Trzeba przyznać, że każdy kto odwiedzi Tajlandię nie może wyjechać z niej bez choć jednego masażu. Ceny są bardzo przystępne w naszym wypadku to było 350 THB/os./1h Gabinetów masażu jest wszędzie mnóstwo. Naprawdę warto. Nasz masaż obejmował tak naprawdę  stopy, nogi, ręce, dłonie, ramiona, kark, plecy, głowę. Należy pamiętać, że  zawsze do Gabinetów Masażu wchodzimy bez butów, pozostają one przed wejściem. Na miejscu w zależności od typu masażu wskazują pracownicy drogę do foteli z przodu (masaże stóp) lub pomieszczeń zakrytych (inne masaże), dostajemy wtedy również odpowiednie rzeczy na przebranie jeśli jest to wskazane. Po masażu poczuliśmy się odprężeni i wypoczęci. Podeszliśmy jeszcze obok, aby zakupić coś do zjedzenia. Tym razem wybraliśmy grillowaną kukurydzę oraz naleśnika z bananem i czekoladą.

Po czym odebraliśmy nasze bagaże i czekaliśmy w lobby na transfer. Tym razem bus miał trochę spóźnienia. Na prom jechaliśmy do miasta Krabi. Na miejscu na podstawie rachunku wystawionego w biurze podróży otrzymaliśmy bilety na prom i weszliśmy na pokład. Wszystkie bagaże są układane w jednym miejscu i przykrywane płachtą przeciwdeszczową na czas rejsu, który trwał ok 1h 45 min. Statek jest w dobrym stanie. Dużo miejsc siedzących.

Ton Sai Pier

Na miejscu statek zacumował przy Ao Tonsai Pier,  zaraz po wyjściu z promu należy uiścić opłatę 20 THB/os. za wejście na wyspę (ponoć na utrzymanie czystości). Również stoi mnóstwo przedstawicieli hoteli, którzy pomagają w dojściu do wybranego obiektu. My zarezerwowaliśmy hotel Panmanee, który znajduje się blisko portu. Lokalizacja hotelu oceniamy bardzo wysoko, gdyż wszystko jest blisko i cenowo była to uśredniona wersja biorąc pod uwagę inne obiekty. My zapłaciliśmy za 4 noce 7 400 THB = 868 PLN. Tym razem wybraliśmy wersję bez śniadania, aby móc kosztować innych lokalnych przysmaków. Pokoje schludne i czyste. Przede wszystkim jest to w miarę nowy hotel i można zastać naprawdę wszystko w dobrym stanie za co duży plus.

Pierwszy spacer po wyspie

Zaraz po zostawieniu bagaży ruszyliśmy przejść się po centrum turystycznym wyspy. Na miejscu jest wszystko czego potrzebuje turysta. Niczego tutaj nie brakuje. Mnóstwo restauracji, sklepów, biur turystycznych, gabinetów masażu, tatuażu itp. Co ciekawe na wyspie nie ma normalnych dróg dla pojazdów dlatego nie ma też żadnych aut, tuk tuków czy skuterów. Wszystko transportowane jest łodziami lub na wielkich wózkach, które mężczyźni na wyspie obsługują. Wyspa jest mała zatem dla turystów wystarczą nogi, aby ją eksplorować lub można korzystać z łodzi.

Po dłuższym spacerze zdecydowaliśmy się usiąść w jednej z restauracji przy morzu. Zamówiliśmy Pad Thai, krewetki i całe kokosy do picia. Za całą kolację zapłaciliśmy ok. 400THB= ok 46 zł. Jeśli chodzi o ceny trzeba mieć na uwadze, że Bangkok jest najtańszy ze wszystkich  miejsc, które zwiedziliśmy w Tajlnadii zatem trzeba się nastawić, że na południu i wyspach jest ciut drożej. Kolacja bardzo dobra. Po wypiciu wody z kokosa poprosiliśmy o jego rozcięcie i zjedliśmy jeszcze samego kokosa.

Przeszliśmy się jeszcze po uliczkach – są one tutaj dość wąskie i nie ma żadnych ławek, miejsc do siedzenia więc jedyną opcją na odpoczynek jest zawitanie do knajpki/restauracji. Zaszliśmy także do lokalnego biura podróży, aby zorientować się na temat wycieczek na okoliczne wyspy.

Dodaj komentarz